Bajka o Św. Mikołaju i Szewcu

folder_openBajki do czytania dla dzieci
commentBrak komentarzy

Jestem zwolennikiem mówienia dzieciom prawdy. Powiedzieliśmy dzieciom, że NIE MA Świętego Mikołaja. Dzieci wiedzą, że 6 grudnia dostają prezenty podłożone przez rodziców, a pod choinkę na prezenty dla nich składa się cała rodzina. Skąd taka decyzja? Kiedyś z żoną przeprowadziliśmy taki logiczny wywód, że jeśli powiemy dzieciom, że Św. Mikołaj jest, a potem prawda wyjdzie na jaw, to mogą sądzić, że różne inne rzeczy, które twierdzimy mogą także zostać poddane w wątpliwość. Bo skoro dowiedzą się, że Św. Mikołaja nie ma, to mogą także dojść do wniosku, że nie ma alkoholizmu, ewolucji, wypadków przy wbieganiu na jezdnię czy Boga? Chcieliśmy aby zrozumiały o co chodzi ze Świętym Mikołajem. W ten sposób powstała poniższa bajka.

Aby przeczytać ją do końca Zapisz się na mój Bajkowy Newsletter, trzeba kliknąć w przycisk i podaj swój e-mail. Będę wysyłał wiadomości o nowych bajkach i prosił o opinię.

Bajka o Świętym Mikołaju i Szewcu

W Pewnym domu pewna biedna rodzina kładła się spać w przededniu Mikołajek. Ojciec tej rodziny był szewcem, ale zakład, w którym pracował został zamknięty. Rodzina nie miała ani jedzenia, ani nie wystarczało jej na porządne ubrania. Martwili się, że zgaśnie im w piecu ogień i będą mieli zimno w nocy, bo drewno już się kończyło.

Przytulili się do siebie, przykryli się grubą kołdrą, kocami, nałożyli na głowy czapki i tak zasnęli patrząc w kominek. Usypiali patrząc jak wesoło ognie tańczą, a Tatuś opowiadał im bajki. Dzieciom powoli zamykały się oczka, aż w końcu wszyscy zasnęli.

Tymczasem dookoła ich domu zaczęły dziać się dziwne rzeczy…

Na podwórku pojawili się ich sąsiedzi, którzy wiedzieli, że ta rodzina potrzebuje pomocy. Zaskrzypiała brama i za chwilę na podwórku pojawiły się konie a za nimi ogromne sanie wypełnione po brzegi drewnem. Sąsiedzi układali je pod daszkiem i przygotowywali do palenia. Inni sąsiedzi przynieśli wielki stół, na którym ułożyli narzędzia przydatne do szycia i naprawiania butów. Stół postawili w szopie obok domu. Jeden z sąsiadów umieścił nad wejściem do szopy napis: “Szewc – naprawa butów”. Inny znajomy wkradł się do ich pokoju, dołożył drewna do kominka, a obok łóżka położył im koszyk z pomarańczami i innymi owocami. Zaś słodkie daktyle ułożył w kierunku wejścia, a następnie na zewnątrz w stronę szopy.

Jako pierwszy obudził się mały chłopiec, powąchał noskiem: hssssyyy hsssyy. Poczuł zapach pomarańczy. Obudził swoją siostrzyczkę, a ona obudziła jeszcze jednego braciszka, on obudził kolejną siostrzyczkę, a na końcu obudzili swojego najmłodszego braciszka. Co to jest? Wyjrzeli przed dom, zobaczyli, że daktyle ułożone w kierunku drzwi wyjściowych prowadzą potem w kierunku szopy.

Wtedy obudzili się rodzice. Mamusiu, Tatusiu – zobaczcie dostaliśmy prezent. Dzieci wskazały na koszyk z owocami. Cała rodzina ubrała się i wybiegła na zewnątrz. Najpierw zobaczyli, że na podwórku ich domu ułożone jest wiele drewna na zimę. Nie będziemy już marznąć! – zakrzyknęli zgodnie. Poszli dalej tam gdzie prowadziły ich daktyle, które skwapliwie, jeden po drugim zjadały dzieci. Wszyscy zastanawiali się dlaczego są ułożone w kierunku szopy. Wtedy zobaczył, że nad drzwiami jest napis ”Szewc”, zdziwili się bardzo. Weszli do środka i zobaczyli dużo skórek, podeszw, sznurówek, rzepów i wielki stół z narzędziami do robienia butów.

Tatuś  od razu usiadł do stołu i zabrał się do robienia butów. Kiedy skończył pierwszą parę ktoś zapukał do drzwi. Przeszedł jeden z sąsiadów. Zapytał – czy mogę kupić buty? A jaki rozmiar zapytał Szewc? Sąsiad przymierzył buty, okazały się dobre więc je od razu kupił. Wkrótce do szopy ustawiła się cała kolejka mieszkańców wsi. Za chwilę nawet przechodzący przypadkowo obcy ludzie zainteresowani co to za kolejka ustawia się na ulicy. Dowiedzieli się, że to jest nowy zakład szewski, a dzisiaj jest jego otwarcie. Wkrótce ustawiła się wielka kolejka, a każdy chciał przymierzyć lub zamówić buty.

Szewc wrócił do domu po ciężkiej pracy:  zastanawiał się skąd wzięło się drewno, pomarańczki i daktyle? Jak pojawił się stół i miejsce do pracy? Wtedy spojrzał na kalendarz, był 6 grudnia – wspomnienie Św. Mikołaja. Tego dnia ludzie przypominają sobie historię o Świętym Mikołaju który dawał biednym ludziom prezenty, ta rodzina właśnie z tej okazji dostała: smaczne owoce, drewno aby było im ciepło w zimie i pomoc w zdobyciu pracy, Dzięki temu Tatuś tej rodziny mógł sam zarabiać na nowe drewno, jedzenie i ubranie dla swojej rodziny.

K O N I E C

Tags: , , ,

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.
You need to agree with the terms to proceed

Menu