Bajka o Dębowym Królu drzew

folder_openBajki do czytania dla dzieci
commentBrak komentarzy

Poniższa bajka powstała po grzybobraniu. Moje dzieci były bardzo nim przejęte i tym, że można się zgubić w lesie. Chciałem „sprzedać” im poczucie bezpieczeństwa i spokoju, a jednocześnie dać kilka porad „survivalowych”, że można nocować na drzewie, zjeść jagody, zagrzebać się w sianie czy liściach. Przetestujcie bajkę na swoich dzieciach i dajcie znać jak się im podoba.

Jeśli chcecie otrzymywać informacje o nowych bajkach. Zapiszcie się na mój Bajkowy Newsletter.

Bajka o Dębowym Królu drzew

Pewna dziewczyna była z rodzicami na grzybach, chodziła po lesie, patrzyła ciągle pod nogi, wypatrywała ukrywających się w ściółce kapeluszy, szukała takich nietrujących: borowików, podgrzybków i kurek. Rozglądała się ciągle z nosem prawie przy ziemi, czasem znajdowała też jakieś jagody i chowała do koszyka. I tak się zdarzyło, że się zgubiła w lesie. Poszła w inną stronę, bo nie patrzyła za rodzicami. Jej rodzice od razu zaczęli jej szukać, ale było to bardzo trudne bo już zapadła noc.B

Dziewczyna dotarła do wielkiego drzewa.  Był to wielki dąb z rozłożystymi gałęziami i grubym pniem, o obwodzie tak wielkim, że aby go objąć potrzeba by było 5 albo 6 osób. Dziewczynka oparła się zmęczona o drzewo. W pewnym momencie usłyszała: A psik… A psik… Odwróciła się do tyłu ale widziała tylko drzewo. Kto tam jest? Nikogo nie widzę? Oparła się znowu o drzewo i znów usłyszała: A psik… kto siedzi na moim nosie?

Odwróciła się do tyłu i powiedziała: widzę tutaj tylko drzewo. Nagle zobaczyła, że z kory wyłoniły się oczy, krzaczaste brwi, nos, buzia, wąsy. Uświadomiła sobie, że dąb do niej mówi. Usłyszała: jestem Dębem Królem drzew tego lasu. Siedziałaś mi na nosie dlatego kichałem. Dziewczynka odpowiedziała. Przepraszam Cię bardzo nie chciałam Ci usiąść na nosie. Co Ty tutaj robisz? – zapytał władca – Zgubiłam się w lesie – nie wiem, w którą stronę mam iść aby dotrzeć do domu – Możesz zatem przenocować w jednym z pokoi, które znajdują się na moich konarach – usłyszała uprzejmy basowy głos.

Drzewo wygięło jeden ze swoich konarów: gałęzie ukształtowały się w wielką rękę. I tą ręką posadziło sobie dziewczynkę na głowie. Uplotlo ze swoich gałęzi kołyskę-hamak, a drugą gałęzią zgarnęło z łąki garść trawy i ziół wielkości snopka siana, a następnie umościło z nich posłanie i powiedziało dziewczynce – Zagrzeb się w tym sianie, w ten sposób będzie Ci ciepło z każdej strony. Będziesz miała materacyk z gałązek, poduszkę z ziół i kołderkę z siana. Dziewczynka na kolację zjadła resztkę jagód znalezionych po drodze, a potem bardzo szybko zasnęła.

Kiedy obudziła się następnego dnia wcześnie rano stwierdziła, że głośno burczy jej w brzuchu, powiedziała: Dębie, Królu Dębie! Jestem bardzo głodna. Dąb sięgną do sąsiedniego drzewa, którym była leszczyna i podał dziewczynce kilka orzechów swoją gałęziastą ręką i dał jej do zjedzenia. A potem jeszcze jedną garść. Dziewczyna zjadła i poczuła się trochę lepiej. Dębie nie wiem jak wrócić do domu, co mam zrobić? – zapytała. Zaraz poproszę inne drzewa z mojego królestwa o pomoc odpowiedział Król. Wyciągnął swoje gałęziaste dłonie i podał dziewczynkę sąsiedniej brzozie, brzoza podała ją do klonu, klon podał dziewczynkę lipie, lipa grabowi, grab jarzębinie.

Jarzębina zaś rosła na brzegu lasu. Dziewczyna już się przyzwyczaiła do tego, że drzewa leśne ożywają, wtedy jednak stała się rzecz, która ją zdziwiła. Na brzegu lasu zaczynały się sady i pola i niedaleko było do wsi. Drzewa leśne podały dziewczynce drzewom z sadu, a te jedno drugiemu podały, aż do jabłonki rosnącej tuż obok jej domu. Dziewczynka zeskoczyła z ostatniego drzewa i weszła do swojego domu gdzie siedzieli zmartwieni i zapłakani rodzice, którzy nie mogąc znaleźć dziewczynki zaprosili różnych sąsiadów. Wszyscy szykowali się aby wrócić do poszukiwań i bardzo ucieszyli się na jej widok. Uściskali ją na powitanie i powiedzieli, żeby następnym razem lepiej się ich pilnowała chodząc po lesie, bo bardzo się martwili, żeby nie stała jej się krzywda.

Dziewczynka powiedziała, że była bardzo bezpieczna i że drzewa się nią zaopiekowały, ale nikt jej nie uwierzył. Bo nikt nie wierzył w mówiące drzewa, które mają ręce, oczy i nos, buzie i wąsy. Dziewczyna obiecała, że będzie się lepiej pilnować i wszyscy żyli długo i szczęśliwie. Czasem wracała do lasu żeby odwiedzić starego Dęba i mówiła do niego ale on już nigdy się do niej nie odezwał, choć czasem wydawało jej się, że słyszy jego chrapanie i porusza porośniętym przez mech nosem.

KONIEC

Tags: , ,

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Wypełnij to pole
Wypełnij to pole
Proszę wprowadzić prawidłowy adres email.
You need to agree with the terms to proceed

Menu